Nasi górscy biegacze ponownie ruszyli na beskidzkie szlaki, gdzie czekały na nich solidne przewyższenia, wystające korzenie, kamienie i słynny Diabli Kamień. Łatwo nie było, ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie! 😂💪
A najlepiej atmosferę na trasie oddają sami zawodnicy i ich złote myśli:
💬 „Znów się dałam nabrać, że będzie łatwo!” 😂
💬 „Teraz tylko w dół, pomalutku… zęby drogie!” – czyli Magda i jej sposób na beskidzkie zbiegi! 😅
💬 Michał tak przebierał nogami przed startem, że przez pomyłkę przyjechał aż dwie godziny wcześniej! Chyba chciał mieć pewność, że nie przegapi ani minuty tych emocji! 😆
💬 „Dobrze, że ta koszulka w rozmiarze L nie dojechała, bo bym wyglądał jak parówka od Skolima!” – przyznał Grzesiek z Gorlic. 🤣
A co jeszcze działo się na trasie? Była walka z własnymi słabościami, ostrożne stawianie kroków na kamienistych ścieżkach, łapanie oddechu na podejściach i szukanie sił tam, gdzie wydawało się, że już ich nie ma. A na mecie? Nogi jak z waty, endorfiny w kosmosie i duma, której nie da się zmierzyć żadnym dystansem! 🔥
💛🖤Od organizatorów usłyszeliśmy, że świetnie prezentujemy się w barwach Fundacji. A nasza nowa maskotka Mokosz – husky w koszulce biegowej – skradła niejedno spojrzenie i serce! 🐺
Dziękujemy całej ekipie nie tylko za wspólną przygodę, wsparcie i atmosferę, która niosła aż do mety!
Bo każdy bieg to osobna historia. Czasem śmiech, czasem walka, czasem pytanie: „Po co mi to było?”. A potem meta i myśl: „Dobrze, że znowu to zrobiłem!” ❤️🏅